|
Prokuratura chce ukarać biegłych za brak decyzji ws. śmierci dziecka |
|
|
|
Wpisany przez Głos Pomorza
|
|
Wtorek, 07 Styczeń 2014 06:59 |
|
Prokurator ponagla, a biegli ciągle nie wydają opinii ws. śmierci trzytygodniowego Wiktora Węgrzynowskiego z podkępickich Osiek. 
Mały Wiktor zmarł 7 sierpnia 2012 roku na zapalenie otrzewnej. Bakterie dostały się przez niezagojony pępek. Jego rodzice obwiniają o śmierć dziecka lekarzy, zarzucając im zaniedbania. – Lekarka usunęła Wiktorowi resztki pępowiny, a nie powinna. To miejsce później źle się goiło – mówiła nam Sabina Szmaglik, mama chłopczyka. 7 sierpnia w nocy Wiktor trafił do szpitala, bo źle się czuł, był blady i płakał.
Wykonano badania krwi i moczu. Pani Sabina usłyszała od lekarzy, że były dobre. Kilka godzin później stan dziecka dramatycznie się pogorszył. Mimo długiej reanimacji chłopczyka nie udało się uratować. Miastecka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Pod koniec 2012 postępowanie zostało zawieszone z uwagi na brak opinii zespołu biegłych.
– Wykonaliśmy już wszystkie czynności. Nie ma jeszcze tylko opinii zespołu biegłych. Mieliśmy problemy ze znalezieniem zakładu medycyny sądowej. Zgodził się zespół z Akademii Medycznej w Katowicach.
Biegli mają ocenić zachowanie lekarzy z Kępic, Słupska i Miastka, do których trafiło dziecko, jak i prawidłowość opieki osób, które zajmowały się dzieckiem w domu – mówił rok temu Krzysztof Młynarczyk, prokurator rejonowy w Miastku. Pierwszy termin na sporządzenie opinii minął w lipcu 2013 roku. Później biegli wyznaczali kolejne. Żaden nie został dotrzymany. – Nie rozumiem, dlaczego to tak wszystko długo trwa?! Chcemy wiedzieć, kto jest winny śmierci naszego synka – mówi Sabina Szmaglik.
Ostatni termin na sporządzenie opinii biegłych minął z końcem ubiegłego roku.
– Śledztwo cały czas jest zawieszone. Wykonaliśmy wiele telefonów i wysłaliśmy wiele pism do biegłych dotyczących tej opinii. Ostatnia odpowiedź jest z listopada ubiegłego roku. Biegli tłumaczą zwłokę złożonością sprawy i koniecznością zajęcia stanowiska przez lekarzy wielu specjalności. W jakiejś mierze to rozumiem, ale zwłoka jest zbyt długa, też z uwagi na to, że chodzi o śmierć dziecka. Dlatego rozważam możliwość wymierzenia biegłym kary finansowej – mówi prokurator Młynarczyk.
To może być nawet kilka tysięcy złotych. Wcześniej miastecka prokuratura w kilku przypadkach ukarała biegłych za zbyt długie przygotowywanie opinii. Byli to biegli m.in. z zakresu pożarnictwa. Więcej na GP24.PL
|
|
Zmieniony: Wtorek, 07 Styczeń 2014 06:59 |